Archive for Czerwiec, 2008

Wyjazd, robota, wstyd.

Dawno mnie tu nie bylo. Bardzo dawno prawde mowiac. A troche sie dzialo od ostatniego wpisu. Przede wszystkim nie ma mnie w Polsce (znowu) i siedze w Glasgow (znowu), pracuje na budowie (znowu), we French Open Nadal wrecz osmieszyl Federera, wygrywajac tym samym 4ty raz imreze (znowu), zaczely sie mistrzostwa europy w fusbal a Polska druzyna zdazyla sie juz skompromitowac (znowu). A no i Kubica wygral swoj pierwszy GP. Ale po kolei.
Ostatnio bylo ze mial byc pokaz slajdow z moich wojazy i byl. Odbyl sie w Chorzowie i przyszlo kupe znajomych oraz kilku nieznajomych ale zainteresowanych. Nie mnie to oceniac ale bylo bardzo spoko. Wszystkich uczestnikow pozdrawiam.
Tego samego tygodnia spotkalem sie jeszcze z kilkoma przyjaciolmi (pozdro) i w niedziele wieczor juz w droge. Znowu autkiem, a to za sprawa Mirka. Droga minela milusio choc bylo dosc ciasno w autku, tym bardziej, ze jechal z nami jeszcze Simon oraz kilka toreb od Wilusia. Ale udalo sie.
U Gojika w Rochdale pod Manchesterem posiedzialem chwile, troche sie wynudzajac pozytywnie, a troche bawiac sie z dzieciakami Wilusi (chcac tego czy nie).(pozdrowka) Na koniec tygodnia juz bylem w Glasgow. Brr jak zimno. Kompletnie odzwyczajony do tutejszej aury wymarzlem na poczatek, choc w sumie wcale zimno nie bylo.
Zamieszkalem z Jania vel Highlanderem lub po prostu Lukaszem. Mieszkanko male ale cale nasze. Jedyny problem z nim to internet a wlasciwie jego brak. Znaczy sie od czasu do czasu sie pojawia ale to najczesciej w godzinach w ktorych sie pracuje.
A propo pracy. Jeszcze w Polsce zdecydowalem sie na branze budowlana ze wzgledu na nie najgorsze stawki i mozliwosc nadgodzin, a wiec wieksza kasa. Tak wiec zaraz po przyjezdzie zarejestrowalem sie w agencji i trzeciego dnia ruszylem juz do roboty. Wpierw robota nieciekawa – rozbiorka magazynu. Rozbiorka kompletnie niezorganizowana co owocowalo tym, ze czesto nosilo sie rozne zeczy z kata w kat, lub udawalo sie jakakolwiek robote. Ale ekipa fajna. Po czasie pojawila sie okazja, za sprawa Karola z ktorym pracowalem, przejscia do innej firmy. Juz nie agencja, czyli inne, lepsze warunki, lepsza kasa i co najwazniejsze lepsza robota. Juz nie wynies – przynies tylko montaz scianek przeciwpozarowych. Dla mnie bomba. Czas szybko leci, a i atmosfera lepsza – nikt nad glowa nie stoi i sie wydziera, tylko spokojna robota. Poki co jednak jestem na probnym okresie i w krotce sie okaze czy zabawie w tym biznesie dluzej czy nie.
W swiecie sportu z wyjatkiem wyczynu Kubicy, po stremu czyli koszmar. Wpierw Federer zagral jak amator i dostal lanie w trzech krotkich setach. Tylko na chwile podjal walke. Kiepski sezon mistrza. No a poznej wybiegly na boisko nasze orly. Pierwszy mecz ze szkopami w dupe jak zwykle. Zabraklo determinacji (takiej jak na mundialu) no i umiejetnosci. Efekt przewidywalny, wymiar porazki – dwa w plecy. Ale to jeszcze nic. To co pokazali w meczu z Austria wola wrecz o pomste z nieba. Jak powiedzial komentator BBC: "teraz juz widzialem wszystko". Poziom podworkowy, blad na bledzie (w studiu rozbawieni goscie bawili sie w wyliczanie bledow w defensywie – niekwestionowanym zwyciezca tego konkursu okazal sie pan Jop z wynikiem pieciu bledow w jednej akcji). Tylko Boruc sie zaprezentowal. Reszta to kompletne dno. Nie pamietam kiedy ostatnio widzialem tak tragiczny mecz. I jeszcze te wypowiedzi pomeczowe – "austryjacy zaskoczyli nas i atakowali". No tak to pilkarze reprezentujacy nasz kraj pewnie mysleli ze gospodaze usiada na murawie i beda patrzec jak goscie probuja skonstruowac jakas akcje. Ech szkoda sie juz denerwowac. Wstyd mi bylo rano do roboty isc.