Archive for Lipiec, 2008

Umarl Krol niech zyje Krol.

Znow sie cos skonczylo. Skonczyla mi sie praca, skonczyly sie mistrostwa w noge i skonczyly sie mistrzostwa tenisa na londynskich kortach Wimbledonu. I koncza mi sie nerwy.

Mnie sie robota skonczyla z wlasciwie niewiadomych mi powodow. Bylem na probnym i dostalem umowe. No to bajer mysle sobie. Po wekendzie ide sobie spokojnie do pracy a koles nam na dziendobry daje wypowiedzenia. Zgupialem przyznam. Skoro nie byl zadowolony to po co dawal umowe. Wiec skonczyla sie robota i jedyna fajna zecza w tym bylo ze moglem sobie spokojnie Wimbledon ogladac i odpoczac troche.
W sporcie 2 do 0 dla Hiszpanii. 2 bo raz w fussbal a raz w tenisa (znowu :/). Na Euro to sie nawet cieszylem bo hiszpanie grali lepiej i tak im kibicowwalem, a poza tym wygrali z Niemcami wiec jak tu sie nie cieszyc.
Z tenisem to juz innaczej sie sprawa przedsawia. W kolejnym finale wielkiego szlem spotkali sie ponownie Federer z Nadalem i ponownie bylem za szwajcarem ktory tu jest niepokonany od pieciu lat. Zaczelo sie od deszczu a pozniej bylo gorzej. Jak juz zaczeli to Fed szybko dostal set w plecy. W drugim przelamal Nadala ale z kolei przegral dwa swoje gemy serwisowe i bylo po drugim secie. Juz myslalem ze to koniec. W polowie trzeciego seta przyszedl deszcz co pozwolilo Federerowi zaczerpnac sil. Po powrocie zdolal doprowadzic do tie breaka i w nim wygrac. W czwartym secie leb w leb az do tie breaka. Federer wybronil pilki meczowe i bylo 2 – 2 w setach. Piaty set to byla poezja gry z obu stron. Emocje w pokoju naszym tez siegnely szczytu. Jania aka Highlander tez sie ostatnio wkrecil w tenis, a co gorsza zaczal kibicowac Nadalowi. Temu udalo sie wkoncu przelamac Federera przy stanie 7 – 7 zeby wygrac 9 do 7. Nadal wygral swoj pierwszy wielki szlem poza kortem glinianym, przerwal Federerowi marsz po kolejny rekord i zostal pierwszym zawodnikiem od dwudziestu kilku lat ktory w tym samym roku wygral French open i Wimbledon. Mecz piekny, emocjonujacy i chyba najlepszy jaki dotychczas widzialem (a ogladam tenis od ponad 10ciu lat). Skonczylo sie calkiem nie tak jak chcialem.
Wiec calkiem nie po mojej mysli, no nie calkiem – niemcy przegraly:)
Nie chce mi sie juz tu byc, a jeszcze pogoda sie spieprzyla. No i ten zastuj z robota. Trzeba bedzie zostac dluzej. Znow nie po mojej mysli.
A jechac by juz sie chcialo … Nakrecilem sie na to nawet bardziej bo dostalem przed oczy nowe przygody kolejnych podroznikow – Mata, ktory z mala przerwa wloczy sie po swiecie od pona dwoch lat oraz Kamila co nazot Hameryki Lacinskiej pojechal.
Ech treba bedzie pieniazki szybciej zbierac i ….
No i dzis rano zadwonili do mnie z agencji czy moge sie zebrac i byc na juz w jakiejs robocie. No to w sumie sie zebralem i pojechalem. Podali mi jednak zly adres i krecilem sie jak ciula tam gdzie nie mialem. W koncu jak mi podali dobry i zaszedlem na miejsce sie dowiedzialem ze jestem za pozno i zebym przyszedl we srode. Niech bedzie sroda.