28.01 – 2.02 Hue, Hoi An, Nha Trang, Mui Ne

Zajechalem wczesnie rano do miasta cesarskiego, i mialem na zwiedzenie kilka godzin do nastepnego miasta.
Wiec poobchodzilem dookola zagladajac do Zakazanego Miasta. Fajne, ale bardzo zniszczene.

O godzinie 14 juz bylem w autobusie do Hoi An. Na miejsce zajechalem pod wieczor i po obejsciu miasteczka wzdluz i wszez, w koncu znalazlem Hostel.
A w nim poznalem grupke ludzi, z ktorymi spedzalem kolejne dni.
Nastepnego dnia po lunchu udalismy sie na rowerki i po okolicy popedalowalismy, na plaze zagladajac.
Ale zimno bylo wiec z plazowania nici.
Wieczorkiem kolacja i piwko za 60 groszy do poznych godzin.
Kolejny dzien, poobchodzilem miasteczko, kupilem kilka owocow i to wszystko co sie dzialo.
Probowalem znalezc pomnik Polaka, architekta dzieki ktoremu miast trafilo na liste UNESCO, ale nie udalo sie.
Wieczorem wsiadlem w autobus nocny do Nha Trang.

O Nha Trang moge powiedziec tylko tyle, ze tu bylem. Nic ciekawego. Na plazy jakos tak duzo betonu.
Nie chcialo mi sie tu zostawac ani chwili dluzej. Zabookowalem szybko bilet na nastepny dzien.

Kolejna miejscowosc to mala wioska rybacka Mui Ne. Bajer. Fajna plaza, tanie soki ze swiezych owocow.
Po prostu bomba.

Jako, ze poza plaza i wydmami nie ma tu za wiele do ogladania, udalem sie na spacerek do wodospadu jednego.
I fajnie bylo. Pozniej troche plazy. Przez jakichs miejscowych syneczkow zaproszony zostalem na swiezego kokosa i wypilem moze ze dwa orzechy, zjadlem mioazsz z trzech a jeszcze jednego zabralem do pokoju.

A jutro to normalnie bedzie Sajgon :)

Comments are closed.