12 – 14.02.10 – Droga do Boliwii – laguny, wulkany, flamingi, lamy, salary.

Trzy dni przepieknych widokow. Jakos nie mam jeszcze ich dosyc.
Zdecydowalem sie na przejazd z Chile do Boliwii droga przez kompletne pustkowia, gdzie tylko piach, wiatr i reszta ja w temacie.
Droga w sumie impreza ale co tam – warto.
I tak dzipem po pustyniach wraz z fantastyczna grupa podziwialem widoczki.
Jak mam to opisac – nie wiem. Wkrotce beda fotki wiec bedzie mozna poogladac.
Byly piekne jeziorka.

Gejzery.

Mase flamingow.

Wulkany w oddali.

Spacerujace sobie lamy.

A na koniec najwieksza pustynia solna na swiecie – Salar de Uyuni.

A pozniej trafilismy do Uyuni w trakcie karnawalu. Duzo wody sie podczas niego leje. Taki nasz smingus tyle ze jest goraco i sa parady i tance.
Mnie tez sie oberwalo odrobina wody.

Comments are closed.