Zagwostka

Ostatnio pisałem że trzeba będzie zegarek założyć i na kalendarz spoglądać, i co – na zegarek spoglądam żeby się do roboty nie spóźnić i żeby o odpowiedniej porze z niej wyjść, a na kalendarz to ostatnio jakoś zerknąłem i wyszło mi że już dwa miesiące pracuje. Więc póki co nie jest ze mną tak źle. Nie wszystko się zmienia.
Zmieniło się tylko to że zostałem urzędnikiem ;)
No i w sumie włączył się tryb praca-dom. Później włączyła się konieczność wczesnego snu – bo rano jakoś tak nie bardzo do siebie dochodzę, a w sumie trzeba by jakoś do pracy dojechać, a później dożyć do pierwszej kawy.
Sama robota fajna a towarzystwo jeszcze fajniejsze. I tyle o robocie. Bo nie o tym chciałem.
Wytrzymałem jakiś czas, około trzech czterech miesięcy, a później jakoś tak samo z siebie… Kapłem się że znów jedynym słusznym kanałem jest Travel Chanel, a pierwsze strony oglądane za pośrednictwem www to blogi tych co w trasie. I jakoś tak samo z siebie, podświadomie jakoś znów zacząłem planować, wiercić się i marzyć.
Na pierwszy plan Maroko. Już chyba w październiku. W pierwszej wersji był grudzień, ale jakoś termin się przesunął. Bywa.
Będzie krótko, bo urlop mały, i będzie chilloutowo, tak jak lubię – kawka tu kawka tam.
No właśnie urlop. Mam zagwostkę (takie nowe modne słówko oznaczające że chyba ma się problem i nie ma się zielonego pojęcia na jego rozwiązanie). Jak tu zrobić żeby co roku było ze dwa (tu i tak idę na kompromis z własnym jestestwem) miesiące urlopu w roku i kasa na jedyne słuszne zagospodarowanie tej kasy w różnych klimatycznych krajach? No właśnie jak? Czekam na jakieś pomysły.

Comments are closed.